Skip to content
narrow screen wide screen auto screen Increase font size Decrease font size Default font size blue color orange color green color

EKONOMIK TRAVEL

Wisła: Sandomierz - Puławy Drukuj Email
Wyprawy kajakowe
środa, 30 lipca 2014 12:19

przed kazimierzem  W dole rzeka:
  nadzwyczajna;
  triumfalna;
  niebieska;
  szeroka;
  rozłożysta;

odwieczna;
nagrzana;
spławna;
śmiejąca się;
słodkowodna;
wierzbobrzeżna;
domorska;
dla ludzi;
i dla koni;
do picia;
i do kąpieli;
dla łódeczek dziecinnych;
i dla samobójców otyłych;
w brzegów biodrach -
rybitwom,
kajakom
i żaglom
skłonna...
Wisła?
"Wisła, nasza Wisła,
nasza polska rzeka,
w Karpatach się rodzi,
do morza ucieka.
Słodko żyć w tym kraju
nad Wisły brzegami!"

K.I. Gałczyński

Wisła. Nareszcie ! Wyprawę na Wisłę planowałam od kilku lat a w zasadzie marzyłem o niej. Plan to coś konkretnego a tu tylko marzenia. Wreszcie, przypadkiem dowiedziałem się, że moi znajomi wybierają się kajakiem na tydzień na fragment Wisły od Opatowca do Puław. Początkowo miał być Dęblin, ale dostępny czas na wyprawę skrócił planowaną trasę.
Postanowiłem przykleić się do nich na 4 dni w końcowym etapie od Sandomierza do Puław. Plan był taki: w piątek rano przyjeżdżam do Sandomierza, zostawiam samochód, spotykamy się na przystani MOSIRu i płyniemy razem. W niedzielę po południu kończymy w porcie
w Puławach. Tam nocuję i rano autobusami do Sandomierza po samochód, powrót do Puław, pakowanie i do domu. Tym razem Dana nie mogła płynąć. Obowiązki. Moja wyprawa miała być rekonesansem do wspólnej już, dłuższej wyprawy. Wybrany odcinek Wisły tzw. Małopolski Przełom Wisły, jest najpiękniejszym fragmentem tej polskiej rzeki.

Problemem w planowaniu spływu dłuższego niż 150 km jest logistyka. Wypożyczenie kajaka, dojazd samochodem, powrót po samochód, oddanie kajaka. Jak to zorganizować ? Wisła to nie jest autostrada spływów jak Krutynia, Czarna Hańcza i inne, gdzie jest dużo wypożyczalni kajaków, gdzie firma dowiezie, odbierze i przywiezie. Na Wiśle poniżej Kazimierza Dolnego nie ma zorganizowanych spływów kilkunastoosobowych, dla których opłacałoby się dowieźć kajaki i odebrać na odległość 150 km.


Turystka powszechna jest odwrócona od Wisły


Tu możesz przyjechać w wybrane miejsce, wypożyczyć kajak na sobotę na godziny i...tyle. Nikt nie pojedzie z jednym kajakiem 150 km dla dwójki turystów, chyba, że zapłacisz 500 zł za sam transport. Wyobraźcie sobie, że w środku wakacji w okresie pięknej pogody spotkaliśmy na trasie spływu jednego (słownie: jednego) kajakarza płynącego dłużej niż 2 dni. Wszystkich na moim odcinku, jakich spotkałem było
4 kajaki.
Tak więc, najlepiej wybrać się w co najmniej 2 samochody a kajaki przywieźć z sobą. Jeden samochód na starcie, drugi na mecie. To gwarantuje sprawny powrót. A jak my zrobiliśmy ?
Znajomi, za moją radą, wzięli rowery z sakwami. Pojechali do Puław (meta). Pożyczyli kajak, zostawili rowery i z kajakiem pojechali do Opatowca. Tam zostawili auto i zaczęli spływ. Z Puław (205 km do Opatowca) zrobili sobie rajd rowerowy do Opatowca po samochód. Piękna wycieczka wzdłuż Wisły !
Przed wyprawą Wisłą poczytałem trochę o tej rzece i jej specyfice. Najważniejsze co trzeba pamiętać to:
- zmienny poziom wody; woda może przybrać i opaść w ciągu doby o kilkadziesiąt cm. Dziś jest piękna łacha piachu a jutro już jest pod wodą. Przeżyliśmy to.
- zmienne ukształtowanie dna; dziś w jednym miejscu jest mielizna a za miesiąc – głębia,
- liczne ostrogi kamienne, wystający pnie drzew, na które trzeba uważać,

Gorąco polecam obejrzenie 3 odcinkowego filmu Paolo Volponiego „Wisła od źródeł do ujścia" oraz filmu dokumentalnego wg. opisu Zygmunta Glogera „Dolinami rzek – Wisła".

Nie będę zagłębiał się w szczegóły. Zrobię to innym razem, w zimie, kiedy jest więcej czasu.
Spływ zaczęliśmy wspólnie w Sandomierzu w nowoczesnej marinie zbudowanej z wykorzystaniem funduszy UE.

sand mosir


Rozpakowałem samochód, złożyłem Podróżnika i zostawiłem auto. I tu już pierwszy problem. Brak parkingu strzeżonego. Można zostawić auto na własne ryzyko. Obok jest dyskoteka a młodzież lubi sobie od czasu do czasu zrobić graffiti na samochodzie... gwoździem. Nie było wyjścia. Zaparkowalem we wskazanym miejscu.

sand auto 1 r

sand 2

Wypłynęliśmy ok. 11.30. Rzeka zrobiła na mnie niedobre wrażenie. Kolor jasnej kawy z mlekiem, sporo śmieci płynących: kawałki drzew, plastiki i ta szerokość. To efekt przyboru wody po ostatnich opadach i zmywaniu z brzegów pozostawionych lub wyrzucanych odpadów. Dość szybki nurt. Korzystając z aplikacji Endomondo prędkość bezwzględna na mierzonym odcinku wynosiła ok. 7-8 km/h, czyli nurt miał
3-4 km/h.

Upał, duszno. Napęd pedałowy działał bez zarzutu dzięki temu ręce miałem wolne i mogłem pstrykać zdjęcia. Po ok. 10 km zatrzymaliśmy się na kąpiel. Wzdłuż brzegów jest sporo miejsc dogodnych do tego celu. Łachy piachu na brzegu zachęcają do poleniuchowania.


pierszy postj


Wszędzie, gdzie zatrzymaliśmy się słyszeliśmy (trudniej zobaczyć) wyskakujące duże ryby. Odgłos plusku jak od rzucanej do wody cegły. Bez przesady ! Są na Wiśle i bobry. Ich ślady widać często. Skoro tak, to albo bobry przestały być wybredne, co do czystości wody, albo z tą wodą nie jest tak źle. Może jedno i drugie ? Tak czy siak popływaliśmy w przeciwprądzie rzeki i skóra nie zeszła. Po południu nad Zawichostem pojawiły się ciemne chmury i.. lunął ożywczy deszcz.

sand deszcz

img 6951

 

deszcz pod balkonem

Zatrzymaliśmy się, by go przeczekać i przy okazji skoczyć do sklepu. Za mostem w Annopolu zaczęliśmy szukać noclegu, czyli jakiejś wysokiej łachy do rozbicia namiotów. Znaleźliśmy coś odpowiedniego. Po wyciągnięciu sprzętu i rozbiciu namiotów. Dygresja: dlaczego namioty się rozbija ? drażni mnie to określenie, jakieś destrukcyjne. Czynność odwrotna - zbić, jeszcze gorzej. Rozłożyć - złożyć, tak będzie lepiej. Koniec dygresji. Na biwaku znalazły się i patyki na ognisko. Około 21-szej zauważyłem, że woda w rzece się podnosi: fragment łachy dotąd suchy znalazł się pod wodą. Trochę to mało zachęcające do położenia się spać. Czytałem wspomnienia śmiałków płynących Wisłą, którzy kończyli dzień na wysepce piaszczystej w pięknych okolicznościach przyrody, a w nocy budził ich szum wody przepływającej przez namiot. Obliczyliśmy, zakładając liniowość funkcji przybierania wody, że do rana powinniśmy wytrzymać na suchym gruncie. Tak też i było, ale rano to była 6-ta. O 9-tej już miejsce pod moim namiotem było pod wodą. Sen nie był wypoczynkiem w takich warunkach.

ann wieczorem 1

annop woda rano

 

p1210158

Po śniadaniu stwierdziłem, że kierunek wiatru E jest odpowiedni do użycia żagla. Osadziłem maszt do wczoraj przytroczony wraz z żaglem przy prawym pływaku i zapiąłem żagiel gotowy do wciągnięcia. Wisła zaczęła ujawniać całą swoja krasę: wyspy, rozgałęzienia i ta szerokość. Zaczęła przypominać płynące jezioro.


Słońce, łachy białego piasku, ciepło. Krajobrazy niepowtarzalne. Pustka. Na brzegach nie widać śladów ludzi (z rzadka jakiś wędkarz). Budynki mijanych miejscowości z rzadka są widoczne i to tylko dlatego, że znajdują się na wysokich brzegach. Na kawę z ekspresu (zawszę wożę małą kawiarkę i kuchenkę gazową) zatrzymaliśmy się na szerokiej łasze piasku. Oczywiście przy okazji kąpiel. Woda jakby czystsza,
a może to przyzwyczajenie.

achy odlego

p1210164

Po półgodzinnej przerwie kawowej płyniemy dalej. Rzeka skręca na N-W a wiatr przybiera na sile i Podróżnika trudno opanować. Zbyt dużą prędkość w stosunku do kajaka przyjaciół początkowo kompensuję kręcąc kółka wokół nich, ale potem jest zbyt niebezpiecznie głównie przez nagłe podmuchy. Wystarczy. Zrzucam żagiel i pedałuję. Jest nieznośnie gorąco i trzeba uzupełnić zapasy żywność oraz napojów; idą jak woda !. Znowu odpoczynek na innej wyspie piaszczystej. Tym razem lunch. Trzeba płynąć dalej. Wiatr zelżał, więc wciągam żagiel
i z wiatrem ! Zbliżamy się do miejscowości Piotrawin. To większa miejscowość, wiec podejrzewamy istnienie sklepu. Wisła na tym odcinku jest naturalną granicą województw świętokrzyskiego i lubelskiego. Odpoczywamy na łasze w jednym województwie, zakupy robimy
w sąsiednim. Z powodu wysokiego stanu wody nie ma brzegu, na którym można by wysiąść i iść do wsi poszukać sklepu. Musimy wpływać między drzewa w utworzone zatoki-stawiki dopływać niemal do płotu gospodarstw i pytać ludzi. Jest sklep, ale dalej za pałacem (jest
i pałac!). Trzeba uważać, bo można minąć miejsce wpłynięcia do zatoczki-stawika przy sklepie.

paac

img 6978

img 7002

Udało się. Trafiliśmy. Dobijamy przy pałacu i idziemy do sklepu przy stacji benzynowej. Jest piwo z lodówki, woda mineralna i w zasadzie wszystko, co potrzeba. Płyniemy. Mamy ściśle wyliczone dystansy dzienne na min 30-35 km. Za Piotrawinem wznoszą się pylony mostu, który tu powstanie. Przypominają rzeźby Władysława Hasiora: kolosy wznoszące modły do niebios albo Golema zwycięzcę.

pylon

Wiatr zamiera a upał nie. Nie ma rady zrzucam żagiel i pedałuję. Kajak z dwoma wioślarzami jest szybszy od Podróżnika
z jednym...rowerzystą. Wpadam na mieliznę 100 m od brzegu wyspy. Tak płytko, że kajak szoruje brzuchem. Woda nie przejrzysta to i na 20 cm nie widać dna. Na szczęście na wprost jest inna wysepka z dogodnym miejscem biwakowym. Cumujemy ! Nareszcie. Po pierwsze kąpiel. Bosko ! Po wyjściu mniej bo...komary. Nie wspominałem o tych draniach, ale nie ma na nie rady. Nie działa żadna chemia. Tylko szczelny ubiór i to z siatką na głowę. Znajomi takie mają, ja – nie. Na szczęście po zachodzie upał zelżał i można się ubrać, choć gdyby nie komary, można by być tylko w szortach. Na wszelki wypadek wbijamy patyki-wodowskazy. W ciągu godziny nic nie przybyło. Uff ! Można się wyspać. Rzeka w tym miejscu jest szeroka na ok. 1 km i naprawdę nie różni się od jeziora. To nasza polska Amazonka ! Jedyna w Europie tak duża rzeka nie uregulowana. Dla 95% Polaków Wisła to nazwa geograficzna, największa rzeka w Polsce i.. tyle. Wisła jest jak kobieta: dziś wyglada tak, jutro inaczej. Potrafi się zmieniać wykorzystując naturę jak kabieta szafę z przeróżnymi sukienkami, garsonkami i całą paletą kosmetyków. Mamy taki skarb ! po środku kraju i mam wrażenie, że jesteśmy od niego odwróceni. Przypomina nam o sobie jedynie podczas powodzi.

noc2 1

p1210208

Rano pogoda bez zmian: słońce, niebo bez chmur a po 8-mej miły wiaterek z S-E. W takim razie na żagielku ! Zaraz za "naszą" wyspą następna, znacznie większa. Pełno ptaków. Wzdłuż rzeki na odcinku, po którym płyniemy jest bardzo dużo czapli, więcej niż wróbli u nas na wsi. Wiaterek się wzmaga i płynę naprawdę szybko.


Wojtków nie widać (wypłynęli ciut później). Nagle przywiało i trzeba zrzucać. Trochę się miotałem z tym składaniem żagla na takim wietrze na środku rzeki. Już płynę spokojnie i po lewej stronie wyłania się z daleka jakiś zamek. Patrzę na mapę (GOGLE oczywiście - kto by teraz głowę papierem sobie zawracał) a tu ruiny zamku w Janowcu. Zatem za chwilę będziemy w Kazimierzu Dolnym. Wojtków nadal nie widać, więc ląduję na piaszczystej łasze by na nich zaczekać. Zanim tam dotarłem zobaczyłem czerwoną motorówkę z przeciwka. To WOPR
z Kazimierza. Żółwik na odległość i już dziób Podróżnika rozpycha piach na brzegu. Prostowanie kości i wypatrywanie znajomych.

przed kazimierzem

Po 15 minutach widzę dalko rytmiczne błyski. To refleksy słońca na piórach wioseł. Są ! Razem płyniemy do przystani w Kazimierzu. Przystań-porcik nowoczesny, funkcjonalny. Opłata symboliczna:
1 zł za każdą rozpoczętą godzinę. Pomosty przyczepione są ruchomymi obejmami do wysokich nad miarę słupów. Okazuje się, że nie tak znów wysokich. Podczas wiosennego przyboru wody słupy te wystawały tylko 1 m nad poziom pomostu.

port kazim

Pani bosman, bardzo miła, opowiedziała, że podczas powodzi z roku „jak żyć, Panie Premierze.." budynek-kontener bosmanki pływał. Jest posadowiony, na taką okoliczność, na pływakach i zakotwiczony. Poszliśmy „na Kazimierz". Niedziela. Turystów wbród. W okolicy rynku pojawiają się znane, celebryckie twarze. Galerie i galeryjki, obrazów pełne i sztuki i ludzi. Są i uliczni grajkowie bardzo profesjonalni.


Tereska od Wojtka chciała odwiedzić naleśnikarnię w stylu francuskim i czekoladziarnię (Manufakturę Czekolady), z którymi to miejscami ma miłe wspomnienia. Poszliśmy tam, zjedliśmy naleśniki potem deser w Manufakturze.

manufaktura

Bardzo miłe południe. Nadal upał, choć z wiaterkiem. Na rzece przy mieście ruch stateczków wycieczkowych i barek, stylizowanych na średniowieczne statki handlowe. Pakujemy się do kajaków i płyniemy do Puław. Miejski żar dał się jednak we znaki i za ok. 2 km zatrzymujemy się na lewym brzegu tuż za przeprawą promową. Brzeg przypomina plażę piaszczystą. Są nawet rodziny z dzieciakami. Przy okazji przepieram sobie cienkie spodnie przeciwsłoneczne ubrudzone mułem, które błyskawicznie schną na słońcu.

suszenie gaci

Odpływamy. Chcemy być w Puławach wcześnie, gdyż trzeba się rozpakować, znaleźć nocleg. Znajomi chcą już dziś wyruszyć rowerami
w kierunku Opatowca. Mają do przebycia 205 km.

Póki co płyniemy. Wrzucam żagielek i delektuję się przyrodą. Wkrótce mijam Wojtków i za niedługo pojawia się pierwszy, stary most
w Puławach. Luzuję żagiel, podpływam w okolice prawego, zadrzewionego brzegu i czekam. Nie wiem gdzie jest wejście do portu, a nie chce go minąć, gdyż pokonanie prądu to spory wysiłek. „Zatrzymałem" się w ostatniej chwili. Wojtek macha i wskazuje wejście na mojej wysokości. Szybko, bez zrzucania żagla, zanurzam
4-łopatową śrubę osadzoną na końcu bocznego wału i „po garach". Ok. 20 m musiałem płynąć pod prąd aż wpłynąłem w skośne wejście do portu. Tu dopiero zrzuciłem żagiel i kanałem portowym dotarliśmy do wejścia do basenu mariny.

marina puawy supy

Wejście to wąska brama (ok. 6 m ) zamknięta od góry zwodzonym mostem. Nagle zdałem sobie sprawę, że... maszt sterczy nie wyciągnięty ! Szybka ocena: zawadzę – nie zawadzę. Uff ! Jest 0,5 m zapasu. W marinie są pomosty a przy nich wydzielone stanowiska. Mimo podwyższonego stanu wody, lustro wody jest ok. 5 m poniżej gruntu. Cała infrastruktura cumownicza jest zbudowana w formie pływającej platformy przymocowanej na rolkowych obejmach do wysokich słupów.
Pytanie. Jak wynieść mojego ciężkiego Podróżnika na brzeg ? Jest jednak pochylnia slipowa z mechaniczną wyciągarką. Mam 2-kołowy wózek kajakowy, co ratuje mi tyłek (dobrze, że go zabrałem) gdyż marina nie posiada wózków. Lina za dziób, wózek pod tylną część kajaka i wio do góry.

p1210294

Pierwszą część operacji zakończenia spływu mamy za sobą. Wojtki odbierają rowery tu przechowane i pakują wersję sakwową, a ja pytam o miejsce na rozbicie namiotu. Tu bosman ma zgryz. Swoją drogą bardzo porządny gość. Pozdrawiam go przy tej okazji. Mógł wyrzucić a wskazał miejsce. Mimo zakazu (nieoficjalnego zakazu, gdyż na stronie Mariny jest pole namiotowe) zezwala mi na rozbicie namiociku w obszarze dla camperów. Procedura portowa ujęta w formularzu, nie przewiduje postoju kajaków! Bez wdawania się
w szczegóły, problem został rozwiązany a ja zapłaciłem 40 zł za wszystkie usługi: slip, biwak, „postój" kajaka. Bosman sam jest żeglarzem
i pływał pod prąd na omegach przy sprzyjających wiatrach do Sandomierza więc rozumie takich jak my.

Teraz znajomi. Postanowili w końcu zostać w Puławach i znaleźć jakiś turystyczny nocleg z możliwością bezpiecznego przechowania rowerów. NIE MA ! Obdzwonili wszystko. Jeśli jest nocleg, ale rowery trzeba na zewnątrz przywiązać do słupka. Odpada ! Można w hotelu za 150-250 zł za pokój. Drogo. Postanowili w końcu pojechać za miasto i znaleźć coś po drodze. Już się zaczęło ściemniać. W końcu znaleźli nocleg pod Kazimierzem. No nie jest fajnie z tą bazą turystyczną dla aktywnych !
Tymczasem ja się ogarnąłęm i poszedłem do pobliskiej Biedronki po napoje. W taki upał ten towar schodzi w tempie trudnym do przewidzenia. O ok. 20-tej już, rozbiłem namiot, wziąłem prysznic, zasiadłem przy stoliczku i chciałem posłuchać radia. Chciałem, bo komary były tak agresywne, że nie pomógł cienki dresik i skarpety. Poszedłem do kuchni campingowej przy toaletach i tam przesiedziałem ok. godziny, aż pora żeru tych drani osłabła.
Miejsce campingowe jest nieszczególnie położone, gdyż jest blisko głównej drogi i hałas nie pozwala na spokojny sen. W nocy miałem obok gości w postaci trójki młodych ukraińskich motocyklistów, którzy przespali się na karimatach na trawie.
Rano. Wstałem o 6-tej. O 8:45 miałem autobus do Sandomierza. Spokojnie zaparzyłem kawę, poskładałem dobytek, zapakowałem do Podróżnika i poszedłem na przystanek.
Do Sandomierza dotarłem ok. 11:40 (zgodnie z rozkładem), samochód stał bez żadnych oznak działania młodzieży dyskotekowej.
O godzinie 14-tej byłem w marinie.
Teraz standardowe czynności pakowania i ok. 15:30 go home !

Podsumowanie:


Jak wspomniałem, na Wiśle na przepłyniętym odcinku brak jest infrastruktury dla kajakarzy, dla spływów kajakowych. Większe grupy po prostu nie mają gdzie nocować. Z powodu zalewania brak jest miejscowości nad samym brzegiem. Brak, zatem, dostępu do sklepów.
Przykre jest, że nowoczesne wybudowane z pieniędzy UE obiekty jak MOSIR w Sandomierzu czy Port z mariną w Puławach nie mają infrastruktury dla kajakarzy ani nawet procedur ich obsługi.
Nie polecam samotnych turystycznych (nawet dla wytrawnych to ryzyko) wypraw kajakowych Wisłą. W razie wypadku, zasłbnięcia trudno liczyć na pomoc
z brzegu. Zasięg operatorów sieci komórkowych jest dobry na tym odcinku. Trzeba jednak pamiętać o bateriach. Ja wziąłem akumulator żelowy od silniczka elektrycznego (12V, 27 Ah) i ładowarkę na USB. W ten sposób ładowałem cały sprzęt: telefon, kamerę jedną i kamerę drugą. Korzystałem z dogodności cywilizacyjnych, czyli mapy elektronicznej, GPSu i aplikacji pomiaru drogi.
Akumulator jednak swoje waży ! Coś za coś.
Z miejscami noclegowymi „na dziko" nie ma problemu a są urocze. Trzeba jednak pamiętać o sprawdzaniu prognoz i wybierać miejsca położone dla spokojnego snu min 1 m nad lustrem wody. Czasem przed przewidywanymi opadami wypuszcza się wodę ze zbiorników na Sanie i innych dopływach Wisły i mimo braku opadów wody przybywa.
Wisła jest urocza. Wcale osobiście mi nie zależy na rozwoju turystki na Wiśle tej środkowej. Jest spokój i ma się namiastkę Kanady
w centrum Polski. Na pewno tam wrócę. Mam zamiar, może jeszcze w tym roku, weekendowo popłynąć z Puław do Warszawy. To już nieco inna Wisła ale nadal piękna !

 

Polecamy

polecamy




 

Ubezpieczenia on-line:

logo

 

dragons den logo

 

 

Odwiedza nas

Naszą witrynę przegląda teraz 10 gości